Posty

Awanturnicy ubierają się u Gabbany

Obraz
Odpalcie sobie w tle to . Wprowadzi was w klimat, choć nie wiem, czy nie będzie rozpraszać podczas czytania. Klip wpasowuje się w temat, jednak sądzę, że może stanowić ciężkie przejście dla wielu z was. Wyobraźcie sobie tę życiową huśtawkę - z bloków na salony. W krótkim czasie wyjście z biedy i zdobycie bogactw tak wielkich, że jedyne, co można z nimi robić, to trwonić je na partnerów, ekstrawagancką odzież czy jedzenie. Pozwalać sobie na wszystko to, co było poza zasięgiem, tylko dlatego, że teraz jest w zasięgu.  Dodajmy do tego powiew historii - przygody Becky z Targowiska próżności  (o! na szerokie wody wypływamy) albo Conana, albo nawet tych trzech muszkieterów - życie z dnia na dzień, carpe diem bez martwienia się o jutro zaczyna nabierać uroku. Dystans, który daje nam czas, sprawia, że ta fantazja staje się bardziej romantyczna.  Szczylerskie to marzenie z pierwszych lat studiów imprezować cały weekend w gronie przyjaciół, nie przejmować się o sen i piramidę zdrow...

Utrzymanie, bankructwo i cele życiowe

Obraz
Garść dodatkowych zasad naszego stołu. Pierwsza jest odpowiedzią na pewną niechęć do buchalterii, z resztą całkiem zrozumiałą. Druga jest odpowiedzią na pierwszą. Trzecia z kolei, to żadna zasada domowa, po prostu chcę coś zaznaczyć. Utrzymanie Utrzymanie 5 sz/LVL/tydzień płatne z góry w każdy poniedziałek W cenie jest nocleg jedzenie racje na 7 dni ubiór podstawowe lokalne opłaty zwykłe racje żywności pochodnie drobne pierdoły podatki Tygodnie pełne przygód wychodzą taniej, jednak te, w których postaci leżą brzuchem do góry już nie. Oszczędza nam to zastanawiania się nad cenami noclegów i jedzenia. Chyba wolę skupić się na większych decyzjach zwłaszcza, że tego hajsu postaci bardzo szybko zaczynają mieć sporo (dość, by cena pochodni była do pominięcia). Ryc. Tyyyyle dobroci za 5 szekli na tydzień Bankructwo A co, jeśli jednak licznik wskazuje zero? Postać może albo nauczyć się żyć bez grosza dochodu , albo skorzystać z poniższych procedur: Postaci nie stać nawet na utrzymanie i towarz...

Old School Essentials - jakby recenzja

Obraz
Recenzje erpegów to ciężki dla mnie gatunek. Zwykle po pierwszym akapicie przeskakuję od razu do ostatniego albo, gorzej nawet, do tego śmiesznego ułamka na końcu, który ma wyrazić wszystko. Dobrze, że istnieje taki ułamek!  Trudność dopiero powstaje, gdy zatrzymuję się na chwilę i próbuję zinterpretować to 7/10, 5/6 czy 68%. Do czego dąży utwór - do doskonałości absolutnej, czy może tylko doskonałości przypisanej do swego rodzaju, tudzież gatunku. Ciężko jest porównywać tragedię do komedii, fraszkę do ballady, a też poświęcać czas swój i czytelnika recenzji na udowadnianie wyższości jednego genre  nad drugim nie przystoi.  Więc w obrębie gatunku. Tkwi w tym jednak ogromne ryzyko - oceniając utwór przez pryzmat tych, co przed nim, możemy nie oddać mu pełnej sprawiedliwości, nie tylko skrzywdzić dzieło, ale też czytelnika, kształtując w nim coraz silniejsze przekonanie o istnieniu jakiegoś ideału gatunkowego.  Z resztą gatunek też jest pokrzywdzony - czeka go w końcu ...

Garść OSRowych linków

Natrafiłem ostatnio na kilka ciekawych materiałów, zwłaszcza o przygotowywaniu piaskownicy. Trochę ze względu na siebie (żeby pamiętać), trochę, by dzielić się dobrociami, publikuję poniżej tych kilka linków opatrzonych moim komentarzem. 1. How to create a campaign in a few hours? Bardzo udany tekst - zbiera w jednym miejscu linki do kilku popularniejszych generatorów. Nic rewolucyjnego, ale dobrze porządkuje temat. 2. The Gygax 75 challange W zasadzie to samo, co powyżej, tylko inaczej. Te procedury przekonują mnie w mniejszym stopniu, z wyjątkiem rad dotyczących tworzenia lochów (tydzień 3) - budżet na wzmacnianie motywu przewodniego lochu, to naprawdę fajne narzędzie. 3. Four blanks [FRAKCJA] [MOTYWACJA], lecz [PRZESZKODA]. Dlatego [PLAN lub SPOSÓB na POKONANIE PRZESZKODY]. Bardzo ten sposób tworzenia frakcji mi pasuje. Jest prosty i przejrzysty. 4. The Collaborative Gamer Monstrualne źródło tabel losowych. 5. Dzicz, która gra rolę Ciekawe rozważania nad hexcrawlem. W szczególności ...

Zwierzęcy kompanii w B/X DnD

Obraz
OSR, oprócz długiej historii eksploracji najczarniejszych zakamarków ludzkiej (i nie) psychiki, potrafi też pokazać jaśniejsze oblicze. Na przykład  tu  lub  tam .  Ryc. Nie wiem, co to za zwierzę. Zainspirowany najnowszym postem Patricka Stuarta postanowiłem rozwinąć wątek popleczników i dodać do gry procedury dla zwierzęcych towarzyszy. Jest to dla mnie okazja, by mocniej uwypuklić zasady popleczników w naszej kampanii OSE . W zbyt małym stopniu z nich korzystamy (czytaj: w ogóle). Do wprowadzenia zwierzęcych towarzyszy wykorzystanie procedur związanych z poplecznikami (retainer) wydaje się najprostszą drogą. Niezależnie od charyzmy  postaci, każdy może posiadać przynajmniej jednego poplecznika . To dobrze, w ten sposób każdy z graczy ma szansę na swojego słodziaka. Oryginalne procedury, z których korzysta gra można znaleźć tutaj .  Kompan  (w ten sposób nazwijmy zwierzęcego poplecznika) to nie jest zwierzę juczne, względnie stado psów pożyczonych na...

Erpegi w wielkim mieście

Obraz
Zacząłem oglądać z żoną  Sex and the City . Noisms przypomniał mi o tym serialu w  tej  notce, poza tym na filmie bawiliśmy się całkiem nieźle. Serial (na razie pierwszy sezon) jest cudownie głupiutki - płytkie postaci wpadają na siebie na ulicach albo w łóżkach niczym kry na Bałtyku, zanim świat zszedł na psy, panuje dziwna celebracja Manhattanu, jako stanu umysłu (trochę jak te wszystkie rapy o Warszawie, kogo to w ogóle?) oraz przede wszystkim: gadanie o seksie, pisanie o seksie, myślenie o seksie, penis, penisa, penisowi... Czasami jest nawet zabawnie, 25 minutowe odcinki są super, w ciągu godziny można zobaczyć prawie trzy, w dwie godziny pół sezonu, kolejne ważkie problemy życia seksualnego lat dziewięćdziesiątych zostają rozwiązane (to zdanie nie jest podbarwione kpiną; no, może ociupinę), Carrie nie zejdzie się z Bigiem, ale zejdzie się z Bigiem, ale nie zejdzie, ale zejdzie... Podczas wieczornego oglądania przez myśl nie przechodzi mi nawet jedno skojarzen...

B/X DnD to też dwie gry

W (moim) erpegowym światku kilka lat temu bardzo popularne zrobiły się te wszystkie gry low prep typu: PbtA, Fate, Hillfolk itd. itp. Wspólne tworzenie świata i bohaterów, rozbudowane sesje zero, gra oparta o postaci i ich relacje, wiecie, o czym piszę. Przed sesją siadałem sobie z kartami postaci graczy i rozmyślałem (albo nie) o nadchodzącej zabawie. Z czasem szło mi coraz lepiej: jeśli na początku rzeczywiście potrzebowałem sporo czasu na przeanalizowanie sytuacji, tak z czasem było coraz łatwiej. Dlaczego wybierałem takie gry, które łatwo można przygotować? Trochę ze względu na modę, trochę lenistwo, też dlatego, że twórcy i fani byli przekonujący - te gry działają, mówili. Podobała mi się ta koncepcja, mniej roboty dla mnie, ta sama radość przy stole. I tak mijały lata, a ja wkładałem coraz mniej wysiłku w poszczególne sesje (niekoniecznie kampanie, akurat zarys i początek gry miałem przemyślany). Aż w końcu prawie w ogóle przestałem się przygotowywać: bo jakoś to będzie, mam ws...

"DnD 5e to dwie gry"

Gdzieś w angielskiej blogosferze osrowej przeczytałem tę myśl (chciałbym napisać gdzie, mam jednak lukę w pamięci), że DnD 5e są to tak naprawdę dwie gry, jedna przy stole pomiędzy grającymi, druga bardziej osobista, pomiędzy graczem a jego postacią: przeglądanie podręcznika, planowanie rozwoju postaci, rozważanie różnych opcji, wyobrażanie sobie postaci w działaniu podczas sesji. Nieszczęsny ten, kto nigdy nie zaznał tych rozkoszy! Ta osobista gra ma wiele zalet - nie potrzeba do niej innych graczy, niecne plany MP nie druzgoczą marzeń o potędze postaci. Jest może trochę jałowa, jednak przy stole od razu widać, kto jest prawdziwym adeptem tej samotnej sztuki. Jedno spojrzenie i już wiadomo, kto ma zaplanowane cztery ruchy w walce do przodu w trzynastu różnych wariantach tematycznych w zależności od smaku piwa przy stole i ruchów przeciwników, a kto z otwartego podręcznika wybiera odpowiednią zdolność specjalną. Trochę się zagalopowałem, oczywiście, że widać, kto ma otwartą książkę...

Gnom, om, om, nom

Zebrałem wszystkie teksty o gnomach w jednym miejscu. Jeśli w przyszłości wrócę do tego tematu, postaram się zaktualizować ten post. Wstęp do gnomów , Gnomy , opis zasadniczy, Svirfnebliny , Lokacja związana z gnomem.

Pleśnie

Obraz
Sądzę, że svirfnebliny, gdyby znały, zaproponowałyby tę piosenkę, jako tło dla swoich słów. Co się stanie? Co się stanie? Co się stanie z naszymi dziećmi? Stoimy nad przepaścią, każdego dnia coraz bliżej i bliżej, i bliżej, i bliżej. I bliżej! I bliżej! I BLIŻEJ! Żaden król, zbawca, prorok, kaznodzieja. Powtarzam: żadna królowa, wybawicielka, wieszczka, żadna Joanna. Nikt. Nikt. Nikt nie wstawi się za nami. I naszymi dziećmi. Nie znają głodu, zarazy, biedy, nieszczęścia - - powtarzam: nieszczęścia - dzieci dnia. Nasza jest ciemność. I wilgoć. Wieczna noc, wieczna jesień. Świat pod ziemią naszym domem, jednak nie należy on do nas. Każdą bezpieczną przystań wydzieramy z desperacją, z desperacją, z desperacją, bez nadziei, z nadzieją, z nadzieją i miłością do naszych dzieci. Ale nie kuzynów. Powtarzam: nie kuzynów. Chcemy nienawiści, chcemy zemsty, chcemy, chcemy, chcemy! Nie jest nam jednak dana: nienawiść i zemsta, i zemsta, i zemsta, i zemsta. J...