Posty

Wyświetlam posty z etykietą B/X

Krwiożercze króle

Obraz
I Zabrali nam łąki i zagajniki. Przegnali nas w ciemne, zimne miejsca. Porwali nasze młode. Wychowali je na swój sposób,  by potem zdradzić ich zaufanie i poderżnąć im gardła. Ucztowali na zwłokach naszych dzieci. Przerobili ich drobne ciała na potrawki, gulasze i pasztety. Dość już czekania, dość lęku o swoje życie, przekradania się w cieniu krzaków i prędkich ucieczek do nor. Płoniemy żądzą i nasz ogień nie zgaśnie, póki nie spali świata. II W ciągu ostatnich kilku wieków straciliśmy to towarzyszące naszym antenatom przeświadczenie, o krwiożerczym płomieniu, który rozpala życia królików. Żyj szybko, umieraj młodo. Bodaj ostatni raz mogli tego doświadczyć mieszkańcy Australii. Trwoga o pola i łąki pewnie jest nam obca, za to lęk przed byciem przerżniętym mieczem na pół jest bardziej realny.  Ten jakże rozkoszny kontrast pomiędzy futerkiem a bezgranicznym okrucieństwem!  Z resztą twórcy Monty'ego Pythona już dawno temu wykorzystali ten  motyw . Czemu jest to tak...

Lukomoria

Zdarzyło się, że postaci graczy wylądowały w Lukomorii. Cóż to za miejsce, spytacie. Jest to kraina elfów, Arkadia, kraina marzeń i koszmarów etc. etc. Wiele było podejść do tego tematu, poniżej linki do mojego.  LUKOMORIA Niestety, po 1 sesji szalonych przygód, gracze postanowili w te pędy opuścić Goblini Targ. Piszę "niestety", ponieważ temu materiałowi przydałoby się więcej testowania, a tak, po jednym spotkaniu, ciężko jest mi wyciągnąć jakieś bardziej daleko idące wnioski: gra była odpowiednio dziwaczna, odpowiednio szalona, a postaci uciekły raczej z obawy o własny los niż z powodu nudy - mogę z tym żyć.  Mimo małego "opykania" postanowiłem wrzucić te materiały w nadziei, że kogoś zainspirują do czegoś lepszego. Oprócz tego pliku powyżej, jest jeszcze jeden, opisujący kilka Dworów Lukomorii - te, które opisałem, wystarczyły mi do gry, gdyby gra zaczęła ciążyć bardziej w tę stronę, kraina elfów byłaby bardziej kompletna. DWORY Jak widać, im dalej od Labiryntu (...

Awanturnicy ubierają się u Gabbany

Obraz
Odpalcie sobie w tle to . Wprowadzi was w klimat, choć nie wiem, czy nie będzie rozpraszać podczas czytania. Klip wpasowuje się w temat, jednak sądzę, że może stanowić ciężkie przejście dla wielu z was. Wyobraźcie sobie tę życiową huśtawkę - z bloków na salony. W krótkim czasie wyjście z biedy i zdobycie bogactw tak wielkich, że jedyne, co można z nimi robić, to trwonić je na partnerów, ekstrawagancką odzież czy jedzenie. Pozwalać sobie na wszystko to, co było poza zasięgiem, tylko dlatego, że teraz jest w zasięgu.  Dodajmy do tego powiew historii - przygody Becky z Targowiska próżności  (o! na szerokie wody wypływamy) albo Conana, albo nawet tych trzech muszkieterów - życie z dnia na dzień, carpe diem bez martwienia się o jutro zaczyna nabierać uroku. Dystans, który daje nam czas, sprawia, że ta fantazja staje się bardziej romantyczna.  Szczylerskie to marzenie z pierwszych lat studiów imprezować cały weekend w gronie przyjaciół, nie przejmować się o sen i piramidę zdrow...

Utrzymanie, bankructwo i cele życiowe

Obraz
Garść dodatkowych zasad naszego stołu. Pierwsza jest odpowiedzią na pewną niechęć do buchalterii, z resztą całkiem zrozumiałą. Druga jest odpowiedzią na pierwszą. Trzecia z kolei, to żadna zasada domowa, po prostu chcę coś zaznaczyć. Utrzymanie Utrzymanie 5 sz/LVL/tydzień płatne z góry w każdy poniedziałek W cenie jest nocleg jedzenie racje na 7 dni ubiór podstawowe lokalne opłaty zwykłe racje żywności pochodnie drobne pierdoły podatki Tygodnie pełne przygód wychodzą taniej, jednak te, w których postaci leżą brzuchem do góry już nie. Oszczędza nam to zastanawiania się nad cenami noclegów i jedzenia. Chyba wolę skupić się na większych decyzjach zwłaszcza, że tego hajsu postaci bardzo szybko zaczynają mieć sporo (dość, by cena pochodni była do pominięcia). Ryc. Tyyyyle dobroci za 5 szekli na tydzień Bankructwo A co, jeśli jednak licznik wskazuje zero? Postać może albo nauczyć się żyć bez grosza dochodu , albo skorzystać z poniższych procedur: Postaci nie stać nawet na utrzymanie i towarz...

Old School Essentials - jakby recenzja

Obraz
Recenzje erpegów to ciężki dla mnie gatunek. Zwykle po pierwszym akapicie przeskakuję od razu do ostatniego albo, gorzej nawet, do tego śmiesznego ułamka na końcu, który ma wyrazić wszystko. Dobrze, że istnieje taki ułamek!  Trudność dopiero powstaje, gdy zatrzymuję się na chwilę i próbuję zinterpretować to 7/10, 5/6 czy 68%. Do czego dąży utwór - do doskonałości absolutnej, czy może tylko doskonałości przypisanej do swego rodzaju, tudzież gatunku. Ciężko jest porównywać tragedię do komedii, fraszkę do ballady, a też poświęcać czas swój i czytelnika recenzji na udowadnianie wyższości jednego genre  nad drugim nie przystoi.  Więc w obrębie gatunku. Tkwi w tym jednak ogromne ryzyko - oceniając utwór przez pryzmat tych, co przed nim, możemy nie oddać mu pełnej sprawiedliwości, nie tylko skrzywdzić dzieło, ale też czytelnika, kształtując w nim coraz silniejsze przekonanie o istnieniu jakiegoś ideału gatunkowego.  Z resztą gatunek też jest pokrzywdzony - czeka go w końcu ...

Gnom, om, om, nom

Zebrałem wszystkie teksty o gnomach w jednym miejscu. Jeśli w przyszłości wrócę do tego tematu, postaram się zaktualizować ten post. Wstęp do gnomów , Gnomy , opis zasadniczy, Svirfnebliny , Lokacja związana z gnomem.

Pleśnie

Obraz
Sądzę, że svirfnebliny, gdyby znały, zaproponowałyby tę piosenkę, jako tło dla swoich słów. Co się stanie? Co się stanie? Co się stanie z naszymi dziećmi? Stoimy nad przepaścią, każdego dnia coraz bliżej i bliżej, i bliżej, i bliżej. I bliżej! I bliżej! I BLIŻEJ! Żaden król, zbawca, prorok, kaznodzieja. Powtarzam: żadna królowa, wybawicielka, wieszczka, żadna Joanna. Nikt. Nikt. Nikt nie wstawi się za nami. I naszymi dziećmi. Nie znają głodu, zarazy, biedy, nieszczęścia - - powtarzam: nieszczęścia - dzieci dnia. Nasza jest ciemność. I wilgoć. Wieczna noc, wieczna jesień. Świat pod ziemią naszym domem, jednak nie należy on do nas. Każdą bezpieczną przystań wydzieramy z desperacją, z desperacją, z desperacją, bez nadziei, z nadzieją, z nadzieją i miłością do naszych dzieci. Ale nie kuzynów. Powtarzam: nie kuzynów. Chcemy nienawiści, chcemy zemsty, chcemy, chcemy, chcemy! Nie jest nam jednak dana: nienawiść i zemsta, i zemsta, i zemsta, i zemsta. J...

Góra gnoma

Obraz
Kanimir Wytrzyszczykowski byłby zwyczajnym gnomem, gdyby nie był też górą. Jeszcze raz: Kanimir Wytrzyszczykowski byłby zupełnie normalny, gdyby nie był częścią krajobrazu. Nie łatwo jest być górą. Problemem są woda, jedzenie, erozja, flora, fauna. Ciągły brak jednych i namiar drugich. Kanimir jakoś sobie z tym radzi. Na początku było łatwiej, wystarczały deszcze, zagubiony ptaszek, może jakaś padnięta sarna, która zaplątała się w fałdy na brzuchu Kanimira. Na tym etapie nie przejmował się już słowami krewnych i znajomych, którzy przychodzili zmotywować go do podziału i ponownego ruszenia w świat na dwóch szczupłych nóżkach. W tamtym czasie był już większy od najwyższych drzew w okolicznych lasach. Z czasem musiał zmienić pozycję, zaczął wysychać. Przetransportowanie cielska wymagało tytanicznego wysiłku. Po sześciu latach zebrał się w końcu w sobie i podczas wiosennych powodzi podniósł się i przetoczył na czworakach do wzburzonego strumienia. Po drodze zwalił dokładnie dwieście ...

Ciągłość i podział

Obraz
Gnomy niejadalne Pamięć trwa w gnomie wiecznie. A przynajmniej ta jej część, która wygra ruletkę biologiczną. Więc w zasadzie z czasem część informacji zostanie zapomnianych. Zaraz do tego dojdziemy. Powinniśmy byli jednak zacząć od podziału - otóż, gnomy, jak powszechnie  wiadomo, rozmnażają się przez podział nibyplechy* na kawałki, z których z czasem wyrastają takie same, choć mniejsze gnomy potomne. Dzielą one część doświadczeń (przecież nie całe, w końcu się podzieliły) z gnomem macierzystym, ale nie ze swoimi klonami. * - jest to bardzo duże utrudnienie we właściwej klasyfikacji gnomów - trudno powiedzieć, czy jest to kwestia ich wrodzonego talentu do mamienia zmysłów, czy może dalece posuniętej specjalizacji, ale ich plecha tworzy nibytkanki i pseudoorgany; możliwe, że wszelkie inne podobieństwa do grzybów z niższych sfer są jedynie kwestią przypadku, a może przemyślnym działaniem Opatrzności, która tym sposobem ułatwia nam pracę. Pamięć grzybów jest gromadzona na poz...

Dwa Księżyce | Płeć jako wiek

Obraz
Jeden | Dwa Jeden Księżyc, pomieszana kraina jasnego i ciemnego, RaczejKrólowa pokłócona z ByćMożeWładcą, sen i bezsens, wiersze zamiast prozy (zła liryka w miejsce złej prozy!), duchy zwierząt i roślin, które nigdy nie znalazły miejsca w Edenie . Ryc. Lasy albo morza Księżyca Wieczna wojna, ciągła uczta, czas dopiero powstanie, pokój dopiero nadejdzie, a wraz z nim tułaczka! Wtedy pozna Szczęśliwy Lud, co to znaczy smutek, przekleństwo. Obyś żył w spokojnych czasach, tak mówili tam na Księżycu, zanim poznali, co to jest czas. Ryc. Księżycowe chmury Gdy nadszedł, był niczym huragan, wstrząsną całą Krainą Elfów (wywiał córkę ByćMoże i Raczej bardzo daleko, Alweryk nie odnajdzie już swojej ukochanej, ByćMoże nie rzuci swoich zaklęć, to nie ta baśń), rozbił ją na dwoje i na zawsze splótł ze sobą Królową i Władcę, i ich zwaśnionych poddanych. I tak jak Jasny Księżyc ustępuje miejsca Księżycowi Ciemnemu, tak Królowa ustępuje miejsca Władcy, a mężczyzna kobiecie w ka...