Śmierć instant
Przeklęta mechanika. Okrutny i niesprawiedliwy morderca postaci. Dobrze, że z czasem ludzie zmądrzeli i odrzucili uzależnienie życia i śmierci postaci od jednego rzutu. Nie ma nic gorszego, niż stracić wypieszczoną i wypacynkowaną postać, bo wylosował się efekt save or die. Chyba, że nie. Od jakiegoś roku w odstępach tygodniowych gramy w te oesery. Tzn. ja katuję graczy, a oni dzielnie to znoszą. Początki były ciężkie. Pierwsze spotkanie z save or die wiązało się z cichym klnięciem pod nosem narażonego gracza. Mimo tego, trwałem dalej przy swoim, by zobaczyć, przekonać się, poczuć na własnej (i nie tylko własnej) skórze magię starych dedeków. W tym czasie zmądrzałem, nie wszystkie stare drogi są równie udane (nie, to nie jest wstęp do odrzucania śmierci instant), część spraw wymaga wygładzenia. Zacznę od porównania i przejdę szybko do puenty, by nie rozwlekać nadmiernie. Wyobraźcie sobie las jadowitych pająków, ale śmiertelnie jadowitych pająków. Uwielbiamy takie lasy - Hob...